Żółto-czerwony mecz w Bielsku-Białej

TEKST
31 maja 2018 , 17:02
Żółto-czerwony mecz w Bielsku-Białej

Nie tylko ze względu na stroje zwycięskiej drużyny, ale przede wszystkim z uwagi na kartki...

BKS Stal – Ślęza Wrocław 1:2 (1:0)

Bramki:
1:0 Czaicki (33')
1:1 Firlej (70')
1:2 Firlej (90')

Żółte kartki:
Kareta, Karcz – Firlej, Łątka, Repski, Mańkowski

Czerwone kartki:
80' Kareta – za drugą żółtą
82' Musioł
82' trener Dariusz Mrózek odesłany na trybuny

BKS Stal:
Bruchajzer, Mączka, Kareta, Grabski, Tonia, Bezak, Musioł, Sobala, Czaicki, Wróbel (74. Pielichowski), Karcz

Ślęza: Ziarko, Stempin (46. Traczyk), Repski, Mańkowski, Jakóbczyk (73. Kluzek), Firlej, Matusik (46. Berkowicz), Molski, Łątka, Wdowiak, Muszyński

W meczu 31. kolejki III ligi 3. grupy bialska Stal podejmowała Ślęzę Wrocław. W pierwszym meczu obu drużyn po dwóch golach Macieja Firleja Ślęza pokonała BKS 2:0. W Bielsku-Białej miało być inaczej, tym bardziej, że bielszczanie wierni byli schematowi: dwie wygrane, dwie przegrane. Schemat ten powtarza się od końca marca i trwał do dziś. Zgodnie ze schematem mecz ze Ślęzą miał być zwycięski, bowiem ostatnio bialska Stal przegrała dwa mecze...

W pierwszej połowie ton grze nadawali gospodarze, którzy częściej utrzymywali się przy piłce i stworzyli sobie więcej okazji do zdobycia gola. Już w 10. minucie po dośrodkowaniu Bezaka piłkę w polu karnym przyjął Wróbel i strzelił przewrotką. Uderzenie okazało się niecelne, ale był to wyraźny sygnał, że bielszczanie grają o pełną pulę. W 23. minucie okazję na gola mieli goście, którzy wykonywali rzut wolny zza pola karnego. Strzał był jednak zbyt lekki i co ważniejsze zbyt niski, przez co piłka trafiła w mur. W 33. minucie bielszczanie objęli prowadzenie. Na strzał z dystansu zdecydował się Czaicki, a piłka wpadła do bramki tuż przy słupku. Kilka chwil później idealną szansę zmarnował Bezak, który będąc niepilnowany kilka metrów od bramki strzelił bardzo niecelnie. Tuż przed końcem pierwszej połowy nad stadionem rozszalała się burza. Boisko stało się mokre, przez co zmieniły się też warunki gry. W 44. minucie przed kolejną szansą stanął Bezak, którego w polu karnym sprytnym podaniem znalazł Czaicki. Niestety bielski pomocnik znów nie trafił w światło bramki.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości. Sporo zamieszania robił Firlej, który jednak przez większą częś meczu nie grzeszył skutecznością. Uderzane przez niego rzuty wolne albo były niecelne, albo trafiały w mur. Napastnik gości nie popisał się także kilka minut po wznowieniu gry, kiedy to będąc sam na sam trafił w wychodzącego z bramki Bruchajzera. Warto także odnotować minimalnie niecelny strzał Mańkowskiego, który był dobitką uderzenia z rzutu wolnego Firleja. Bielszczanie nie tylko się bronili, ale także próbowali atakować. Niestety po jednym błędzie w ofensywie stracili gola. Na połowie gości minął się z piłką Grabski, a na bramkę BKS ruszyła kontra, którą strzałem zakończył Firlej. Piłka wpadła do bramki obok interweniującego Bruchajzera. Kilka chwil później Ślęza mogła prowadzić, bowiem po kolejnym kontrataku sam przed bramkarzem Stali znalazł się Firlej. Napastnik Ślęzy zbyt długo zwlekał jednak z oddaniem strzału, gdyż piłkę spod nóg wybił mu Kareta. W 80. minucie bielski obrońca nie ustrzegł się jednak faulu, a sędzia upomniał go drugą żółtą kartką, co oznaczało, że bielszczanie ostatnie minuty musieli grać w osłabieniu. To niestety nie był koniec złych wiadomości. Dwie minuty później Repski brutalnie sfaulował jednego z bielszczan, na boisku zrobiło się nerwowo, a Musioł odepchnął rywala za co zobaczył czerwoną kartkę. Grając w dziewięciu przeciwko jedenastu gospodarze dzielnie się bronili, ale nie sprostali napierającej Ślęzy. Zwycięskiego gola na 2:1 zdobył Firlej, który głową skierował piłkę do bramki. Bramka ta oznaczała trzecią porażkę z rzędu BKS, a tym samym schemat, który sprawdzał się od dwóch miesięcy legł w gruzach... Najbardziej żal jednak straconych punktów...